.

Maseczki dla lekarzy, pielęgniarek, piekarzy…

Maseczki dla lekarzy, pielęgniarek, piekarzy…
– Maseczka złożona jest z dwóch warstw bawełnianych, ma regulujące gumki lub troczki, a także specjalny drucik nad nosem, który ją modeluje – mówi Patryk Rutkowski, jeden z właścicieli ETNOszafy – zakładu przy ul. Łapanowskiej, który na co dzień szyje stroje ludowe. W ostatnich tygodniach załoga firmy skupiła się jednak na szyciu maseczek ochronnych dla krakowskich szpitali. Inicjatorką akcji była współwłaścicielka firmy Anna Piech.

– Opracowaliśmy model, formę, przygotowaliśmy i wycięli materiały. Początkowo szyliśmy wszystko u nas, dlatego, że sprawdzaliśmy jakość naszych maseczek, a potem dzięki reklamie faceebookowej dotarliśmy do kilku pań, które zaczęły nam pomagać. Łącznie uszyliśmy 2250 maseczek, które zostały przekazane do Szpitala Uniwersyteckiego i Szpitala im. S. Żeromskiego w Krakowie, a także do DPS, lokalnych OSP, przychodni i pogotowia ratunkowego.

Do akcji dołączały kolejne osoby i firmy. Gdowski wikariusz ks. Tomasz postarał się o 150 m materiału, zakład krawiecki p. Doroty Ładygi z Trąbek współpracował w krojeniu i szyciu, dzięki mediom i akcji faceebookowej na stronie www.etnoszafa.pl maseczki szyło łącznie 50 kobiet nie tylko z gdowskiej gminy, ale powiatu wielickiego, Krakowa czy Pychowic. – Bardzo dziękujemy wszystkim – podkreśla pan Patryk. 

Ale maseczki powstawały i powstają w innych wsiach gminy. Do ich szycia zaangażowały się Koła Gospodyń Wiejskich. Z UG otrzymały materiał na 3 tys. sztuk. Trzeba go było nie tylko kupić, ale i rozwieźć. 

Prekursorką akcji szycia maseczek przez KGW była jednak pani Lucyna Chwajoł, należąca do koła w Zagórzanach.– Gdy usłyszałam apel o pomoc, pomyślałam, że mogę szyć maseczki – z zawodu jestem przecież krawcową. Zgłosiłam się do Fundacji Pomost Nadziei, stamtąd dostałam materiał. Zabrałyśmy się do pracy razem z koleżankami z koła. Pierwszą partię, która trafiła do szpitala im. Żeromskiego, Pogotowia Ratunkowego w Wieliczce i do piekarni. Szyłyśmy u mnie, potem koleżanki zabierały pracę do domu – mówi pani Lucyna, która oprócz tego sama uszyła maseczki dla pracowników gdowskiej poczty i Biedronki.

(W.Ch., BRS)