.

Mundurki z Marszowic

Mundurki z Marszowic
W marszowickim harcerstwie funkcjonują cztery piony wychowawcze: Zuchy – 1 Gromada Zuchowa „Wesołe Słoneczka” Harcerze – 7 Drużyna Harcerska „Cień” Harcerze Starsi – 9 Drużyna Starszoharcerska „Feniks” Wędrownicy – 17 Drużyna Wędrownicza „Strażnicy Pamięci”

Środowisko harcerskie w Marszowicach rozwija się od 15 lat. Działa tu Gromada Zuchowa, Drużyna Harcerska, Drużyna Starszoharcerska i Drużyna Wędrownicza obecnie przekształcona w 2 Szczep Nadrabiański im. Szarych Szeregów.

Fascynacja Szarymi Szeregami

Od dłuższego czasu marszowickim harcerzom patronują Szare Szeregi. – Fascynacja nimi rozpoczęła się, gdy nawiązaliśmy współpracę z Krakowskim Stowarzyszeniem Szarych Szeregów. Dzięki temu zuchy i harcerze uczestniczą m.in. w Złazach Szaroszeregowców na Lubogoszczy, spotkaniach opłatkowych, kominkach wspomnień, a także w wielu innych patriotycznych wydarzeniach upamiętniających Szare Szeregi – mówi Elżbieta Szostak-Kowalik, opiekun grupy. – Rokrocznie zuchy i harcerze z Marszowic reprezentują szkołę, gminę, Hufiec, Chorągiew w uroczystościach państwowych oraz przekazują do parafii i instytucji publicznych Betlejemskie Światło Pokoju. Aktywnie i z dużym zaangażowaniem pracują podczas Międzynarodowego Festiwalu Osób Niepełnosprawnych w Podolanach. Działają i pomagają tam, gdzie zawsze mogą służyć. 

– 15 lat temu poznaliśmy druha Władysława Zawiślaka – dodaje pani Elżbieta. – Wielokrotnie odwiedzał nie tylko nas, ale też naszą szkołę, spotykał się z uczniami i opowiadał o swym życiu, o walce, jaką toczył w Szarych Szeregach. Te spotkania są wyjątkowe, panuje na nich absolutna cisza, słychać tylko niezbyt głośny, ale zarazem mocny głos naszego gościa, który potrafi skupić uwagę młodzieży. Ta piękna nić przyjaźni zaowocowała utworzeniem Kręgu Członków Współdziałających, „Krąg Marszowice” działa przy Krakowskim Oddziale Stowarzyszenia Szarych Szeregów.

Docenieni za pracę i zaangażowanie

Środowisko ZHP prężnie się rozwijało, czego dowodzi m.in. zdobycie Odznak Chorągwianych w 100-lecie harcerstwa, odznak „Tadeusz Kościuszko” oraz miana „Drużyny Kościuszkowskiej”, licznych nagród i wyróżnień. Praca zuchów i harcerzy zaowocowała utworzeniem 2 Środowiskowego Szczepu Nadrabiańskiego. Została doceniona zarówno przez władze gminy jaki i harcerskie, oraz przez przyjaciół, a przede wszystkim rodziców zuchów i harcerzy. Na początku bieżącego roku szczep otrzymał imię Szarych Szeregów oraz sztandar, który jest wyrazem uznania za ogromny wkład i zaangażowanie młodych ludzi w szerzenie idei patriotycznych, a szczególnie szaroszeregowych. 

– Jestem w harcerstwie od 9 lat – mówi Ada z Drużyny Starszoharcerskiej „Feniks”– Tutaj praca przeplata się z zabawą. Osoby, które zbliżają się do kadry mają coraz więcej pracy, natomiast zuchy, które zaczynają swoją przygodę z harcerstwem więcej się uczą przez zabawę. Panuje wśród nas fajna atmosfera, każdy może czuć się ważny, nikogo nie odrzucamy. Każdy znajdzie tu uznanie, jesteśmy jednością. Często razem wyjeżdżamy, co zacieśnia nasze relacje. 

– Prawo harcerskie mówi o tym, jaki powinien być harcerz, czyli uczynny, pomocny, ofiarny i niepijący alkoholu. Stosujemy się do tego prawa w szkole, w domu, w kontaktach z rówieśnikami – zawsze, w całym naszym codziennym życiu – deklaruje Agnieszka. Podkreśla też, że harcerzem się jest zawsze, nie tylko w mundurze czy na zbiórkach. „Bóg, Honor, Ojczyzna” to nasze hasło, które oddaje to, jakim wartościom służymy – dodaje Karol. – Chcemy nieść pomoc, być otwartymi na potrzeby innych, zawsze służyć – uzupełnia Kuba. Uczymy się kochać ludzi – mówi Marysia, a Dominika podkreśla, że współpraca w grupie i zdrowa rywalizacja też jest ważna. 

U nas każdy czuje się młodo

– Spotykamy się zazwyczaj raz w tygodniu, we wtorki o 18.00 – opowiada o zbiórkach Ada. – Chętni mogą dołączyć do nas w każdej chwili. Zapraszamy osoby w każdym wieku. Najmłodsze zuchy mają 5 lat, górnej granicy wiekowej nie ma, u nas każdy czuje się młodo. A na dowód tego mogę podać przykład, że naszym serdecznym kolegą i przyjacielem jest m. in. Druh Zawiślak, który skończył 97 lat. 

Każda zbiórka jest tematyczna. – Niedawno rozmawialiśmy o Tadeuszu Kościuszce, gdyż staramy się o złotą odznakę chorągwianą. Każdy z nas miał znaleźć jakieś informacje na jego temat – opowiada Kuba –. Spotkanie kończyliśmy grą harcerską, czyli sprawdzeniem co udało nam się zapamiętać. Często są to informacje bardziej szczegółowe, które nie padają na lekcji historii, bardziej na zasadzie ciekawostki. I tak np. dowiedzieliśmy, że Kościuszko przed insurekcją nocował na terenie naszej gminy, w Wiatowicach. Było to dla nas zaskoczeniem, ale i powodem do dumy.

Pani Elżbieta uzupełnia: – Stawiamy na szacunek do siebie i do innych, samodzielność, odpowiedzialność, ale i kreatywność, pomysłowość – dzieci i młodzież w harcerstwie uczą się majsterki, muszą sobie radzić np. zjeść obiad bez łyżki, czy związać coś nie mając sznurka. To wszystko odbywa się w czasie zbiórek i licznych wyjazdów. Ciągle się dokształcamy, rozwijamy, poszerzamy swoje umiejętności i wiadomości. Oprócz zdobywania sprawności, stopni harcerskich, zdobywamy także stopnie instruktorskie, które są ważne do prowadzenia Gromad Zuchowych czy Drużyn Harcerskich.

Harcerze i zuchy zawsze mogą liczyć na wsparcie, zarówno ze strony samorządu gminnego, dyrektora szkoły, swoich rodzin, jak i rodziców. – Czujemy, że to co robimy jest dla nich też ważne – mówi Ada. 

– Chcielibyśmy podziękować panu dyrektorowi Grzegorzowi Dziedzicowi, który często pomaga nam w sprawach organizacyjnych, udostępnia szkołę nie tylko na zbiórki, ale i różne wydarzenia, jak biwaki, rajdy, warsztaty, szkolenia. Należy też do kręgu przyjaciół Szarych Szeregów, jeździ z nami do Krakowa na różne uroczystości. Dziękujemy również panu wójtowi Wojasowi i całemu samorządowi gminnemu za wsparcie i docenienie naszej pracy dla lokalnego społeczeństwa – dodaje Elżbieta Szostak-Kowalik.

Moje wspomnienia…

Magda: Kiedy zbliżały się uroczystości przekazania nam sztandaru, zostałam wytypowana do pocztu sztandarowego. Było to dla mnie wyróżnienie, jednak bałam się, że sobie nie poradzę, że mnie to przerośnie. Jednak później, kiedy wszystko się udało, poczułam wielką ulgę i radość, że pokonałam własne słabości, że się nie poddałam. Jestem dumna, że byłam w poczcie sztandarowym.

Agnieszka: Bardzo mile wspominam obozy – jest tyle wspomnień z nimi związanych, że ciężko zdecydować, które wydarzenie jest najważniejsze dla mnie. Może nocne warty, na których musimy wyłapać moment, kiedy nas podchodzą przeciwnicy. To zabawa, której zawsze towarzyszy dreszcz emocji, ale i odpowiedzialność, bo uczymy się też dbania o bezpieczeństwo i pilnowania swojej całej grupy. 

Marysia: Chwilą, której nie zapomnę była dla mnie uroczystość nadania Orderu Uśmiechu druhowi Zawiślakowi. Chociaż byłam wtedy dopiero zuchem, chodziłam do trzeciej klasy, to czytałam akt nadania najważniejszego odznaczenia przyznawanego przez dzieci. To było wielkie przeżycie. 

Kuba: Dzień, a właściwie noc, kiedy otrzymałem krzyż harcerski na długo pozostanie w mojej pamięci. Nie wiedzieliśmy, co drużynowi dla nas szykują. To było w czasie obozu. Spaliśmy spokojnie i nagle obudzili nas, kazali się ciepło ubrać i iść w całkowitej ciszy za nimi. Nikt po drodze nie zdradził, gdzie i po co idziemy. Okazało się, że przygotowali nam ognisko, przy którym starsi koledzy z dh. Elą zorganizowali uroczystość złożenia przyrzeczenia, i właśnie wtedy dostałem krzyż harcerski. Spodziewaliśmy się, że to się zdarzy, ale nikt nie przypuszczał, że w środku nocy, bez uprzedzenia.

Karol: Ja doskonale pamiętam odsłonięcie pomnika Jana Pawła II na rondzie w Gdowie. Trzymałem wtedy wstęgę. Była to wielka uroczystość, było dużo gości, m.in. kardynał Dziwisz, była telewizja, fotografowie i dużo, bardzo dużo ludzi. To było pierwsze tak odpowiedzialne zadanie, do jakiego mnie wyznaczono, więc się trochę denerwowałem. Pamiętam, że biskup zażartował do mnie, że dobrze się składa, że Karol uczestniczy w odsłonięciu pomnika Karola. 

Dominika: Nie mam jednego wspomnienia. Tu wszystko jest inne. Inaczej się uczy, inaczej bawi, pracuje. Spotkania w plenerze, przebywanie w lesie, zajęcia nad Rabą dają nam dużo siły i energii do działania. Każdy z nas jest inny, ale atmosfera jaka u nas panuje pozwala wspólnie działać, podejmować decyzje, dzielić zadania. Pragnę gorąco zaprosić – Przyjdź, zobacz, działaj! 

Iwona Warchał