.

Słodkie rozmowy

Słodkie rozmowy

Ciepło, słodko, pachnąco i przyjemnie. Tak powinno być, kiedy zajmujesz się pieczeniem ciast, tortów, babeczek i innych pyszności. Czy naprawdę tak jest i dlaczego to robią, chociaż nie są zawodowymi cukierniczkami, zapytałam dwie panie: Agnieszkę Bzdyl i Żanetę Bzdyl, które chociaż mieszkają w Gdowie, mają podobną pasję, a nawet noszą to samo nazwisko – wcale się nie znają. Agnieszka pracowała kiedyś w krakowskim biurze. Jest żoną, mamą dwóch wspaniałych córeczek, autorką świetnych i uroczych wypieków. Żaneta to dynamiczna artystka z dyplomem, kobieta pilot, pasjonuje się górskimi wspinaczkami, ale także wypiekaniem pysznych i pięknych słodkości.

W krainie Ali-Babki

Moje wypieki nie do końca są w zgodzie z modą – uważa Agnieszka Bzdyl

– Czy tytuł Pani strony na Facebooku: Ali-Babka sugeruje, że Pani nas chce swoimi wypiekami zaczarować?

– Tak, chociaż początkowa idea była inna. Zastanawiając się nad nazwą, próbowałam łączyć różne wyrazy ze słowem „babka”, które znaczy z jednej strony ciastko, a z drugiej kobietę, czyli „babka od ciastek”. Natomiast „Ali” to skrót od imienia mojej córki – Alinki. Gdy tylko nazwa „Ali-Babka” wybrzmiała w mojej głowie, skojarzenie z baśniową krainą Alibaby zrodziło się momentalnie.

– Czy torty to: sposób na życie, pasja, czy praca?

– Pasja. Dzięki moim córkom, ta pasja przerodziła się w sposób na życie. Kiedyś pracowałam w biurze w Krakowie. Kiedy pojawiły się dzieci, uświadomiłam sobie, że nie chcę odbierać ich o 17 z przedszkola, dawać kolację, kłaść spać i w zasadzie mieć z nimi kontakt tylko w weekendy. Pomyślałam, że jest to dobry moment, żeby zacząć robić to, co lubię i co jednocześnie da mi dużą elastyczność czasową. Na razie traktuję Ali-Babkę bardziej jako hobby, poświęcam jej tylko część mojego czasu. Mam jednak nadzieję, że „tortowanie” stanie się pełnoetatową pracą. Pracą, która jednocześnie pozostanie pasją.

– Skąd wzięła się pasja tworzenia tortów?

– Pierwotnie była to raczej pasja do jedzenia, nie do tworzenia 🙂 Jestem nieprzyzwoitym łasuchem. Przepadam za słodkościami, piekłam więc dużo dla siebie i rodziny… Uwielbiam organizować przyjęcia i częstować gości tym, co przygotuję. Najbardziej lubię robić fikuśne i efektowne jedzenie, które wywołuje głośne „wow”. Torty w tym zakresie dają nieograniczone możliwości.

– Pani torty są piękne, ale też bardzo smaczne. Gdzie Pani uczyła się sztuki pieczenia i zdobienia słodkości?

– Bardzo dziękuję 🙂 Pierwszym moim nauczycielem była babcia Emilka, która piekła pyszne ciasta. Początkowo od niej brałam przepisy. Odnajdywałyśmy wiele radości we wspólnym pieczeniu. Gdy postanowiłam powołać do życia Ali-Babkę, zapisałam się na weekendowe szkolenie, które prowadził zawodowy cukiernik. Najwięcej jednak uczę się z internetu, z blogów i kanałów na YouTubie, które prowadzą pasjonaci tacy, jak ja. Dużo też eksperymentuję sama, na rodzinie. Nowe pomysły czekają na swoją kolej.

– Jakie było najbardziej nietypowe zamówienie?

– Pamiętam tort dla sześciolatka – w kształcie czołgu i w kształcie domu z solenizantem-dekarzem na dachu. Były to spore wyzwania. Bardzo podobał mi się też pomysł klientki na nietypowy tort komunijny dla syna. Na gładkim, białym torcie była buzia chłopca „narysowana” kreską z czekolady, z włosami zrobionymi z borówek. Elementem, który podkreślał, że była to komunia, był różaniec z cukrowych perełek, trzymany w złożonych rękach chłopca.

– Piecze Pani też ciasteczka, tworzy desery, wymyśla konkursy. Czy przed Bożym Narodzeniem możemy liczyć na tego rodzaju niespodzianki?

– Bardzo lubię interakcje na Facebooku. Jest to dla mnie zawsze świetna zabawa i duże emocje. Mimo tego, że nie będę w tym roku przyjmować świątecznych zamówień, konkurs zorganizuję na pewno. W końcu to już tradycja! 🙂

Słodkie Cacko

Każdy tort traktuję jak małe dzieło sztuki! — mówi Żaneta Bzdyl

– Tytuł Twojej strony na Facebooku to Słodkie Cacko, czyli – coś pięknego?

– Na Facebooku i na Instagramie również. Tak, dokładnie – coś pięknego, ale również smacznego oraz cieszącego oko, jak i podniebienie.

– Jak to się stało że artystka plastyk, zainteresowała się pieczeniem i zdobieniem tortów?

– Od dziecka lubiłam spędzać czas w kuchni. Jestem dużym łakomczuchem, więc zawsze chętniej piekłam niż gotowałam. Na początku była to tylko kwestia smaku, z biegiem czasu zaczęłam myśleć o dekorowaniu.

– Ktoś był inspiracją dla tej pasji?

– Tak! Oczywiście. Moja babcia! Kiedyś jej torty zdobiły wiele stołów. Sama co roku z niecierpliwością czekałam na czas swoich urodzin i jej najpyszniejszego „ambasadora” pod słońcem! Do dziś często korzystam z jej rad i opinii na temat własnych wypieków.

– Czy piec torty trzeba się nauczyć, czy wystarczy wziąć przepis, dokładnie się do niego stosować i wszystko nam wyjdzie?

– Przepis to jedno, a wykonanie to drugie. Pieczenie to metoda prób i błędów. Trzeba opracować swój własny sposób dostosowany do narzędzi, sprzętu i umiejętności, jakie posiadamy.

– Co jest najtrudniejsze w tworzeniu tortów?

– Dekoracja. Mając podstawową bazę tortów, robiąc już kolejny raz dany smak wiem, że w 99% musi mi się ten tort udać. Po prostu mam już sprawdzony sposób… Natomiast jeśli chodzi o dekorację, pomysłów bywa tak wiele i w trakcie pracy tak szybko się mnożą, że czasem ciężko jest mi się zdecydować.

– Jak powstaje taki smaczny i piękny tort?

– Gdy wiem, czego oczekuje ode mnie klient – ustalam plan działania. Zawsze na początku w głowie projektuję część wizualną tortu. Kolejno zakupy. Produkty muszą być świeże i dobrego gatunku. Dzień przed terminem piekę biszkopt i przygotowuję bazę do masy. W dniu oddania tortu przekrawam i ponczuje biszkopt. Robię masę i przekładam nią blaty. „Tynkuję” tort i zaczynam zabawę z dekorowaniem. To część, która sprawia mi najwięcej frajdy, ale i bardzo często jest też chwilą największego stresu i skupienia.

– Powinien być jakiś element zaskoczenia?

– Jestem osobą, która zwana jest „planowaczem”. Wszystko w kajecie, w tabelce, linijka pod linijką… ale bywa też tak, że potrzebny jest element zaskoczenia. I wtedy go planuje! (śmiech) Ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba się przekonać.

– Czy to, że jesteś artystką po Akademii Sztuk Pięknych pomaga, w ogóle ma jakiś wpływ na wygląd Twoich „słodkich cacek”?

– Tak! Oczywiście, że ma. Wydaje mi się, że największy wpływ ma to na dekorowanie moich tortów, ponieważ jestem po rzeźbie. Każdy tort traktuję jak małe dzieło sztuki! Staram się znaleźć harmonię między kształtem i kolorem, nie zapominając o smaku.

– Co będzie słodkim hitem tegorocznych świąt?

– Większość pewnie wybrałaby piękne i pyszne, dekorowane lukrem pierniczki, ale ja jestem fanką muffinek! i mam nadzieję, że to one – z choinkowym, mikołajowym bądź innym świątecznym wzorem z masy będą hitem!

Rozmawiała Anna Suchoń