.

Studentka, gitarzystka, motocyklistka, wolontariuszka…

Studentka, gitarzystka, motocyklistka, wolontariuszka…

ŻANETA KOTARBA jest finalistką konkursu Miss Polski, zdobywczynią tytułu Miss Foto 2020 i II Wicemiss Małopolski

– O tym, że zdobyłaś tytuł Miss Foto, wie już zapewne większość mieszkańców naszej gminy. Serdecznie Ci gratulujemy. Możesz powiedzieć coś więcej o sobie?

– Pochodzę z Fałkowic, całe dzieciństwo tutaj spędziłam. Chodziłam do szkoły podstawowej, a później do gimnazjum w Gdowie, cztery lata uczyłam się w Szkole Muzycznej I stopnia w klasie gitary. Do technikum poszłam już do Krakowa, Tam także, w Szkole Muzycznej II stopnia kontynuowałam naukę gry, ale zamieniłam gitarę na lutnię barokową i wtedy zamieszkałam w internacie. Z wykształcenia jestem technikiem muzykiem, technikiem architektury krajobrazu, a teraz studiuję dietetykę, tak że jak widać cały czas szukam pomysłu na siebie. Zanim rozpoczęłam studia, wahałam się między pedagogiką a dietetyką, gdyż ukończenie studiów pedagogicznych umożliwiłby mi pracę w szkole jako nauczycielki muzyki. Jednak wygrała dietetyka, interesuje mnie to, chciałabym w przyszłości móc doradzać ludziom, jak zdrowo i wartościowo się odżywiać. W trakcie szkoły średniej hobbystycznie brałam udział w sesjach zdjęciowych. Jeśli będę mieć taką możliwość, chciałabym pracować jako fotomodelka, do tego cały czas dążę.

– Jak wyglądała Twoja droga do finału Miss Polski?

– W marcu, dość spontanicznie, wysłałam zgłoszenie do konkursu Miss Małopolski. Nikomu nawet nie mówiłam o tym, rodzice dowiedzieli się dopiero jak zostałam zakwalifikowana do dalszego etapu, wówczas w internecie pojawiły się nasze wizytówki. Nie przypuszczałam wtedy, że przygoda z Miss tak długo potrwa. Okazało się, że z naszej gminy startowały też Weronika Malarczyk i Nikola Płachta, która zdobyła później tytuł Miss Internautów Małopolski. Ucieszyłam się, bo zawsze jest raźniej, jak kogoś znamy, a dziewczyny kojarzyłam ze szkoły, chodziły do równoległych klas. Ponieważ były wtedy obostrzenia związane z pandemią, wszystkie decyzje jury odbywały się w oparciu o zdjęcia i filmiki. Nawet jak były sesje w studio fotograficznym, to byłyśmy podzielone na małe grupy, praca rozłożona była na kilka dni, abyśmy nie miały ze sobą kontaktu ze względów bezpieczeństwa. Epidemia uniemożliwiła nawet zorganizowanie gali finałowej w regionie. W finale Małopolski zdobyłam tytuł II Wicemiss Małopolski. Stąd trafiłam dalej. W sumie siedem dziewczyn z całej Małopolski zakwalifikowało się do półfinału Miss Polski, w którym było łącznie 48 miejsc. Do finału przechodziły 24 dziewczyny, 12 głosami internautów i 12 decyzją jury. Ja byłam w tej drugiej grupie. Byłam bardzo zaskoczona, nie wiedziałam co mnie czeka. Ostatecznie na gali wystąpiły 23 dziewczyny, jedna osoba zrezygnowała.

– Wiemy, że przed finałem przebywałyście w hotelu pod Warszawą. Jak wyglądały przygotowania do wielkiego dnia?

– Zanim wyjechałyśmy na zgromadzenie, przez 3 tygodnie dostawałyśmy zadania z biura Miss Polski, np. miałyśmy nagrać filmiki o konkretnej tematyce, które potem były publikowane w naszych social mediach, m.in. czego o mnie nie wiesz, moje plany na przyszłość, moje święta lub ujęcia z produktami naszych sponsorów. 11 dni przed finałem przyjechałyśmy do hotelu w Markach, niedaleko Warszawy. Oczywiście na przywitanie miałyśmy zrobiony test covidowy, co było dość stresujące, bowiem pozytywny wynik automatycznie wykluczał nas z udziału w konkursie. Przez epidemię, nie mogłyśmy w czasie zgrupowania z nikim z zewnątrz się widywać, po hotelu chodziłyśmy z zasłoniętymi ustami i nosami. Tylko w swoich pokojach i na próbach tanecznych mogłyśmy zdjąć maseczki. Bardzo pilnowano reżimu sanitarnego, nie było żadnych ustępstw. To był dla wszystkich kandydatek bardzo intensywny czas. Nagrywałyśmy sesje dla sponsorów, wizytówki do telewizji, miałyśmy sesje fotograficzne, warsztaty z psychologiem i byłą modelką, a poza tym próby, próby i jeszcze raz próby – przed finałem. Miałyśmy niespełna dwa tygodnie na nauczenie się wszystkiego, co w poprzednich edycjach dziewczyny mogły ćwiczyć kilka tygodni, chodzi tu o wszystkie choreografie, chodzenie na szpilkach, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe, jak i gdzie się ustawić, aby współgrać z kamerą itp.

– Wspomniałaś o warsztatach – czego one dotyczyły?

– Rozmawiałyśmy m.in. o tym, jak reagować na hejt, jak nie brać do siebie wszystkich komentarzy, jak przełamać stereotypy związane z pokazami piękności. W tym roku bardzo duży nacisk położony był, aby pokazać nie tylko zewnętrzne piękno dziewczyn, ale także osobowość i to, co sobą reprezentuje każda z kandydatek do tytułu Miss.

– Co było dla Ciebie najtrudniejsze? Czy była ostra rywalizacja między dziewczynami?

– Nie czułam rywalizacji między dziewczynami. Naprawdę polubiłyśmy się. Była duża rozpiętość wiekowa, było widać, że im starsze dziewczyny, tym miały większą pewność siebie, co ułatwiało im pobyt na zgrupowaniu. Nie było tzw. podkładania nóg, raczej zauważyłam życzliwość i pomaganie sobie nawzajem, także wspieranie się, pocieszanie i dodawanie otuchy, gdy któraś miała słabszy moment. Dla mnie najgorsza była presja czasu oraz to, że nieustannie zwracano nam uwagę, że ciągle jesteśmy oceniane. Nigdy nie wiadomo było, kto tym razem przyjdzie na próbę, czyj głos zaważy, kto komu o nas szepnie jakieś słowo i czy szepnie dobrze, czy źle. Oceniane byłyśmy od rana do wieczora, nie tylko pod kątem wyglądu, choć oczywiście on się bardzo liczył, trzeba było wyglądać świetnie niezależnie od pory dnia i ilości przespanych lub nieprzespanych godzin, ale także zwracano uwagę, jak wyglądają relacje między nami, jak się do siebie odnosimy, jak sumiennie podchodzimy do wyznaczonych zadań.

– Co dał Ci udział w Miss Polski, oczywiście poza samym tytułem Miss Foto 2020?

– Zdobyłam dużo pewności siebie, bardziej w siebie wierzę, ponadto obyłam się z kamerą. Jeszcze bardziej zdałam sobie sprawę, jak ważna jest sumienność i bycie tu i teraz, zaangażowanie się w to co robimy – na 100 procent.

– Czy finalistki konkursu otrzymały jakieś pamiątki bądź nagrody od sponsorów?

– Tak, dostałyśmy kosmetyki od sponsora, niektóre stroje, w których prezentowałyśmy się w czasie gali, bon na kurs makijażu, zestaw do pielęgnacji włosów, a także złote naszyjniki z logo Miss Polski i wygrawerowane pierścienie na pamiątkę.

– Jak wspominasz czas zaraz po gali, którą mogliśmy oglądać na żywo w telewizji?

– Otrzymałam mnóstwo gratulacji i ciepłych słów w wiadomościach na telefon i przez media społecznościowe. Przez tydzień po gali finałowej próbowałam uświadomić sobie, co właściwie się wydarzyło i jaki to dla mnie może mieć skutek. Powoli to wszystko do mnie docierało, jednak szybko musiałam wrócić do codzienności, bo czekała na mnie nie tylko praca, ale i pierwsza w życiu sesja studencka. Bardzo byłam zaskoczona, kiedy zostałam po finale zaproszona na spotkanie z panem wójtem gminy Gdów. Oprócz gratulacji i miłych słów otrzymałam uroczy bukiet kwiatów z koroną, nie spodziewałam się tego, było mi naprawdę bardzo miło.

– Kilka tygodni później można Cię było spotkać w Gdowie, gdzie 31 stycznia kwestowałaś jako wolontariusz WOŚP…

– Bardzo lubię angażować się w akcje charytatywne. Razem z Nikolą Płachtą postanowiłyśmy dołączyć do wolontariuszy gdowskiego sztabu. W niedalekiej przyszłości chciałabym działać w Domu Dziecka. Chcę znaleźć miejsce, gdzie będę mogła przyjść co jakiś czas z gitarą i razem z podopiecznymi placówki pośpiewać, aby im umilić czas. Zgłosiłam się także jako wolontariuszka Centrum Wolontariatu działającego przy Fundacji Osób Niepełnosprawnych w Podolanach, gdyż chcę wspierać też lokalne wydarzenia. Miło wspominam akcję mikołajową, gdzie razem z innymi motocyklistami zawieźliśmy prezenty do dziecięcego szpitala w Prokocimiu.

– Mam rozumieć, że jeździsz na motocyklu?

– Zdecydowanie! Jednoślady są jedną z moich największych pasji i gdyby finał nie odbywał się w zimie, na pewno wybrałabym się do Warszawy motocyklem. To mój główny środek transportu, szczególnie w Krakowie, gdzie stanie w korkach zajmuje pół dnia… Im dłuższe dni, tym dalej podróżuję. W 2020 roku wybrałam się z przyjaciółmi aż nad polskie morze.

– Czy po finale wydarzyło się w Twoim życiu coś, co ma związek z otrzymanym tytułem Miss Foto? Przyszły jakieś propozycje zawodowe?

– Otrzymuję sporadycznie różne propozycje, jednak głównie są to jednorazowe sesje. Moim priorytetem teraz jest zdanie semestru zimowego na studiach z najwyższymi stopniami. Potem na spokojnie przejrzę oferty, mam już zaplanowane wyjazdy do różnych agencji w Polsce.

Rozmawiała Iwona Warchał