.

Jak się uczy na odległość?

Jak się uczy na odległość?

Takiego roku szkolnego nie było jeszcze w historii edukacji; ogromna większość lekcji odbywała się przez internet. O plusach i minusach zdalnego nauczania mówią doświadczeni nauczyciele z gminy Gdów.

Dorota Szostak
polonistka w SP w Niegowici

Początek nauki zdalnej był bardzo trudny, zarówno dla dzieci jak i dla nauczycieli. Pierwsze 2 tygodnie działaliśmy na zasadzie prób i błędów, z czasem było coraz lepiej.

Każdy kij ma dwa końce i tak też było z nauką zdalną. Są uczniowie, którzy chwalili sobie ten sposób kształcenia. Zazwyczaj są to osoby, które lubią pracować samodzielnie, są zdyscyplinowane lub uczą się wolniej od reszty grupy, dlatego łatwiej im się skupić, kiedy mogą pracować we własnym tempie. Kolejną pozytywną stroną nauki zdalnej, często wymienianą przez uczniów, jest fakt, że rano mogli dłużej pospać. Na plus jest także to, że wszystko, co robiliśmy w czasie lekcji, wszelkie notatki, wypracowane wspólnie materiały zostawały w plikach, więc jeśli ktoś nie zdążył czegoś przepisać lub chciał coś powtórzyć, miał to gotowe w jednym miejscu.

W czasie zdalnego nauczania było więcej pracy niż zwykle. Oprócz tego, że przygotowywałam materiały na lekcje, dodatkowe pliki i zamieszczałam je w Teams, aby były gotowe do wykorzystania następnego dnia lub na wszelki wypadek, gdyby nie udało się połączyć z uczniami, co się zdarzyło niestety 2-3 razy, to jeszcze zupełnie inaczej wygląda poprawa zadań. Zdjęcia prac były różnej jakości. Musiałam je pobrać, opracować, dopiero później poprawić, zapisać błędy i odesłać wraz z informacją zwrotną. Było to dużo bardziej czasochłonne niż poprawa wypracowań bezpośrednio z zeszytów. Chociaż uważam, że Temas to dobre narzędzie pracy i można je wykorzystywać nie tylko w czasie zdalnej nauki, to jednak cieszę się, że mogliśmy już wrócić do stacjonarnego trybu nauczania.

Renata Sędzik
nauczycielka historii i plastyki w SP w Gdowie i w Jaroszówce

Największymi problemami, zwłaszcza na początku, było dla nauczycieli i uczniów nauczenie się pracy na platformie Teams, opanowanie nowego narzędzia. Osobiście korzystałam ze szkoleń, które bardzo pomogły mi odnaleźć się w nowej sytuacji.

Kolejna rzecz, która utrudniała prowadzenie lekcji to jakość połączenia, szybkość internetu. Często kogoś „wyrzucało” z lekcji, uczeń nie słyszał dobrze nauczyciela, albo zrywało się połączenie. To bardzo dezorganizowało lekcje.

Jeśli chodzi o aktywność dzieci, to zdecydowanie lepiej wyglądało to w młodszych klasach, których uczniowie sami się zgłaszali. Starsi sami niechętnie zabierali głos. Ucząc historii mogłam oprzeć się głównie na pogadankach, rozmawialiśmy o danym temacie. Nie ma co ukrywać, że nauka zdalna to dużo więcej pracy dla nas, np. na plastykę przygotowywałam specjalne prezentacje, a to zajmuje naprawdę wiele czasu.

Jednak gdybym miała podsumować naukę zdalną, to muszę powiedzieć, że uczniowie dali radę, sprostali temu niełatwemu wyzwaniu. Mam nadzieję, że my jako nauczyciele, także.

Marta Bochniak
matematyczka w SP w Gdowie

Na pewno trudniej było w starszych klasach, gdzie wprowadza się bardzo dużo nowości; zauważyłam, że uczniowie mieli problemy z opanowaniem np. wyrażeń algebraicznych. Najtrudniejsza do wytłumaczenia zdalnie jest jednak geometria. Nie da się zastąpić interakcji na żywo, gdzie można podejść do ucznia, pokazać coś w zeszycie. Poza tym w domu dzieci mają wiele bodźców zewnętrznych, które nie sprzyjają skupieniu. Trzeba naprawdę dużo samozaparcia, aby skoncentrować się na lekcji, wyciszyć się, nie przenosić uwagi na leżący obok telefon czy na to, co się dzieje w mieszkaniu.

Teresa Wojas
matematyczka SP w Gdowie

Na początku dziwnie się czułam mówiąc do ekranu w pustej sali, ale z czasem się przyzwyczaiłam. Wiedziałam, że uczniowie są po drugiej stronie, choć jedni byli bardziej aktywni, inni mniej. Czasem dobrzy uczniowie gdzieś zaginęli, zagubili się, a zyskali ci słabsi, bardziej w szkole wycofani. W nauczaniu zdalnym niektóre z tych bardziej nieśmiałych dzieci niejako wypłynęły, odkryłam ich możliwości na nowo. Fajnie sobie radziły, zaczynały zabierać głos, nadążały za wszystkim, pracowały systematycznie, naprawdę dużo zyskały. Na lekcjach używałam głównie podręcznika i ćwiczeń, które mieliśmy w wersji elektronicznej. Czasem podsyłałam uczniom linki do filmów z danym zagadnieniem, szukałam programów, które pomogłyby oswoić się z tematem.

Uczniowie, nawet ci najlepsi, narzekali, że każdy dzień jest taki sam jak poprzedni, że nic się nie zmienia, że brakuje im spotkań z koleżankami i kolegami. Wcale się nie dziwię, że u niektórych wystąpiło zniechęcenie, a za tym mniejsza motywacja do nauki.

Uważam, że nowe technologie powinny być jak najbardziej stosowane w dzisiejszym nauczaniu, niech uczniowie korzystają w szkole z telefonów, tabletów na określonych zasadach, skoro z nimi żyją na co dzień. Ale to powinno to być wprowadzane systemowo, od podstaw, powinno się zmienić programy, podręczniki, sposób nauczania, np. na projektowy.