.

Rysowanie sprawia mi radość…

Rysowanie sprawia mi radość…

RADOCHNA ŁOJEK jest uczennicą Zespołu Szkół im. Ojca św. Jana Pawła II w Niepołomicach, laureatką CK-art w kategorii „Rysunek” i zdobywczynią wyróżnienia w kategorii „Malarstwo”.

– Kiedy poczułaś, że masz artystyczną duszę? Od jak dawna malujesz i rysujesz?
– Odkąd pamiętam. Z przedszkola zawsze wracałam z plikiem rysunków do przywieszenia na lodówkę, a w podstawówce nie rozstawałam się z notesem i ołówkami. To był i chyba nadal jest, mój sposób na ucieczkę od rzeczywistości i przeniesienia się w świat fantazji.

– Jesteś samoukiem, czy uczęszczasz na zajęcia z rysunku i malarstwa?
– Kiedy miałam sześć lat, chodziłam na zajęcia z rękodzieła, w gimnazjum przez rok uczęszczałam na lekcje z malarstwa i rysunku. Potem dużo uczyłam się z internetu i obserwacji. Mam swoich ulubionych twórców, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą i publikują dużo pomocniczych materiałów.

– Jaka tematyka jest Ci bliska?
– Przyroda. Zwierzęta, rośliny, ludzie… Bardzo podobają mi się prace artystów, którzy potrafią oddać realizm i piękno natury, dlatego za ich przykładem staram się przekładać to co widzę na papier, nie pomijając szczegółów. Jednak lubię też rysunki i grafiki w stylu semirealistycznym, połączenie rzeczywistości i wyobraźni pozwala osiągnąć ciekawe rezultaty.

– Jaką techniką najczęściej pracujesz?
– Najbardziej lubię rysować kredkami, bo pozwalają zawrzeć w pracy wiele szczegółów i nadają ciekawego klimatu. Kiedyś dużo rysowałam ołówkiem, ale teraz zdecydowanie bardziej lubię eksperymentować z kolorami. Wydaje mi się, że czasami w życiu doświadczamy za dużo szarych chwil, żeby potem jeszcze przelewać je na papier. Zdecydowanie bardziej lubię ubarwiać nieco rzeczywistość, nawet za cenę utraty realizmu.

– Jak powstaje pomysł na obraz? Skąd czerpiesz inspiracje?
– Zazwyczaj jest tak, że im dłużej zastanawiam się nad rysunkiem i tym, co chcę na nim umieścić, tym mniej podoba mi się późniejszy efekt. Dlatego staram się poddawać chwili i nagłym inspiracjom. One potrafią pojawić się dosłownie we wszystkim. Podczas wycieczki, czytania książki, obserwacji prac jakiegoś artysty, a nawet na obiedzie u babci. Rysuję, bo to sprawia mi radość i wypełnia wolny czas. Lubię malować naturę, może fajnie by było, gdyby ludzie patrząc na moje rysunki zwracali później większą uwagę na otaczająca ich przyrodę i zwierzęta.

– Czy wyobrażasz sobie życie bez tworzenia?
Zdecydowanie nie. Tworzenie jest jak oddychanie, wymyślanie nowych opowiadań czy postaci. Przychodzi samo i tak długo kotłuje się w mojej głowie, aż nie przeleję wszystkiego na papier. Chwile, kiedy brakuje mi weny lub czasu na tworzenie są jednymi z najtrudniejszych, moje myśli nie potrafią znaleźć wówczas ujścia i trudniej mi się skoncentrować na innych czynnościach. Rysowanie jest też moim sposobem na rozmowę, kiedy nie wiem, jakich słów użyć albo jak przekazać to, co chcę powiedzieć, po prostu to maluję.

– Czy wiążesz swoją przyszłość ze sztuką?
– W jakimś stopniu na pewno. Marzę, aby podróżować po świecie, a w międzyczasie tworzyć, może ilustracje do książek albo komiksy. Chciałabym też pracować przy tworzeniu takiej prawdziwej animacji, na przykład w Disneyu albo Dreamworks. To byłoby niesamowite, stać się jedną z osób odpowiedzialnych za powstanie bajki podobnej do „Jak wytresować smoka” czy „Krainy Lodu”. Na pewno nigdy nie zdecyduję się na pracę, w której musiałabym działać według narzuconego planu i godzin.

Rozmawiała Iwona Warchał