Hobby Horse są w modzie

Kto by pomyślał, że miłośników hobby horsingu jest w naszej gminie tak dużo. To dość młody sport, który uprawia się szczególnie w Skandynawii, tam ma już status oficjalnej dyscypliny sportowej.

Na zabawę z kukiełkami koników nadszedł prawdziwy renesans. Hobby horsing staje się coraz popularniejszy wśród dzieci i młodzieży i cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Choć właściwie każdy może zostać jeźdźcem hobbystycznym, jeśli ma odpowiednie predyspozycje i trochę potrenuje.

Mikołajowe zawody hobby horse były nową propozycją aktywnego spędzania czasu, przygotowaną przez Centrum Kultury w Gdowie.

Nie wiedzieliśmy, czy chętnych będzie dużo, jednak już w pierwszym dniu, gdy ukazał się w sieci plakat, zorientowaliśmy się, że zainteresowanie jest spore, rozdzwoniły się telefony, od razu pojawiały się pierwsze zgłoszenia. Rodzice cieszyli się, że zawody odbędą się w Gdowie, z chęcią zgłaszali się do pomocy przy ich organizacji. Montowali z nami przeszkody, przywozili własne, pomagali w dniu wydarzenia – mówi Wioleta Chmiela, dyrektor Centrum Kultury w Gdowie.

Pomysłodawczynią zawodów była 8-letnia Vanessa, miłośniczka koni, która od dłuższego czasu dopominała się ich organizacji. Sama ma już „stajnię” z trzema konikami na kiju: Rajlą, Iskrą i Kasztanką. Od roku trenuje skoki w swoim domu i  ogrodzie.

Okazało się, że miłośników konikowych kukiełek jest więcej i w gminie Gdów, nie tylko skacze się na nich, ale też tworzy akcesoria: m.in. derki, nauszniki, ogłowia, kantary i wodze. Ponadto grupa dziewczynek z Marszowic wykonuje własnoręcznie hobby horsy. Ich prace można było zobaczyć właśnie podczas mikołajkowych zawodów.

Organizacja współzawodnictwa nie była łatwa, do udziału w czterech konkursach zapisało się blisko 40 zawodników, głównie dziewczynki. W pierwszym skakano na wysokość 30 cm, w tej grupie startowali najmłodsi do 125 cm wzrostu. Tutaj zwycięstwo odniosła Vanessa na Kasztance, druga była Milena na Czekoladce, trzecia Nela na Raili. Największą popularnością cieszyła się konkurencja druga, była otwarta dla wszystkich, ale ułożenie przeszkód było najtrudniejsze. Tutaj najlepsza okazała się Karolina na koniku Faster Then Light, kolejne miejsce zajęła Weronika na Climaxsie oraz Lena na Yo Pretty Monster. Po drugiej konkurencji nie wszyscy zapisani zdecydowali się na udział w trzeciej. Trzynastu najodważniejszych wystartowało. Najlepiej poszło Weronice na Climaxsie, druga była Marysia na koniku o imieniu Amber, trzecia Marcelina na Dark Moon. W zawodach ważna była poprawność przejazdu i czas. Za każdą zrzutkę odliczano punkty karne, a pomylenie toru wydłużało czas przejazdu. W czwartym konkursie wybierano koniki z najciekawszą fryzurą. Zawody trwały blisko 3 godziny. Każdy uczestnik otrzymał pamiątkowe ciasteczko w kształcie podkowy z napisem „Hobby Horse”, a zwycięzcy dyplomy i atrakcyjne upominki. Nagrodą dla zwycięskich hobby horsów był flots, czyli ozdobny, jeździecki kotylion.

– Po szkole moje dziecko nie bierze już telefonu, łapie za kukiełkę konika i szybko na dwór, żeby poskakać – opowiada jedna z mam.

Oprócz tego, że jest to świetny sposób na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego, hobbystyczne jeździectwo jest również aktywnością towarzyską, którą można cieszyć się z przyjaciółmi i rodziną.

– Już są zapytania o stworzenie sekcji hobby horse w Gdowie. Na pewno będziemy kontynuować nasze działania w tym kierunku, najbliższe będą podczas ferii. Chcemy zorganizować wtedy warsztaty tworzenia kukiełek koników, które potem wystartują w kolejnych zawodach – dodaje Wioleta Chmiela.

(W.W.)

Udostępnij: