.

Kiedy dwa miesiące temu planowaliśmy kolejne wydanie „Mojego Gdowa”, nic nie wskazywało, że jego tematem przewodnim będzie wojna. Miało być świątecznie, wiosennie, optymistycznie. Tymczasem życie pokazało swoją zbójecką stronę. Mieliśmy – w porównaniu z poprzednimi pokoleniami rajski czas – nie idealny, ale bez bomb spadających na szkoły i szpitale i bez karabinów niosących śmierć przypadkowym ludziom. Teraz dziejowej „sprawiedliwości” stało się zadość…Wprawdzie nie bezpośrednio u nas, ale za ścianą.

Do Polski trafiają odpryski wojny, to co przeżywają na swojej ziemi Ukraińcy – jest gehenną. Gdy rozmawiałam z jedną z rodzin, która znalazła schronienie w Gdowie, trudno było uwierzyć, że po tym co przeszli, mają jeszcze siłę się uśmiechać…

I naprawdę trudno zrozumieć tych, którym dobroczynność i serdeczność już się znudziła i zaczynają naszym gościom zazdrościć. Zazdroszczą darmowych posiłków, podarowanych ubrań, kąta do mieszkania. – A dla nas co? Dla naszych dzieci nie ma nic za darmo! – oburzają się. Jeżeli tak myślisz, zastanów się, czy naprawdę chciałbyś się z nimi zamienić. Na wszystko. Także strach, tułaczkę, śmierć bliskich, zburzony dom i zaczynanie wszystkiego od nowa ze świadomością, że jesteś na obcej ziemi i skazany na pomoc obcych ludzi. Spróbujesz?

Barbara Rotter-Stankiewicz