Z FRANCISZKIEM FELIKSEM, skarbnikiem i wieloletnim członkiem OSP Kunice rozmawiamy o historii i jubileuszu jednostki
– Jak przygotowywano się do tak imponujących „urodzin?
– Do pracy włączyli się wszyscy, od młodych strażaków po seniorów, a także Koło Gospodyń Wiejskich, które zajęło się obsługą uroczystości. Wspierały nas również lokalne władze, wójt gminy Gdów, przedstawiciele wielickiego starostwa oraz komendanci PSP i OSP. Dzięki współpracy ze sponsorami oraz życzliwości mieszkańców udało się zorganizować wydarzenie na bardzo wysokim poziomie.
– Kunicka OSP w ciągu dziesięcioleci przeszła zapewne metamorfozę?
– Rola straży przeszła ogromną przemianę. Kiedy zaczynałem służbę 48 lat temu, remiza była mała i skromna, a sprzęt bardzo ograniczony. Od tamtej pory budynek był wielokrotnie rozbudowywany i modernizowany – dziś to dobrze wyposażony obiekt, z którego korzysta nie tylko jednostka, ale też mieszkańcy czy KGW. Zmieniła się też codzienna działalność straży – oprócz akcji ratowniczych bierzemy udział w życiu społecznym, szkoleniach, wyjazdach, zawodach i wydarzeniach gminnych.
– Ilu strażaków jest w Kunicach?
– Obecnie 31 strażaków czynnych oraz 5 honorowych. Do tego mamy 14 druhów, którzy posiadają już ukończony kurs podstawowy, a trzy kolejne osoby w tym 2 kobiety – są w trakcie szkolenia. Natomiast w samym tylko tym roku do jednostki dołączyło aż 11 nowych członków. To bardzo duży napływ, niespotykany od wielu lat, który pokazuje, że zainteresowanie służbą znów wyraźnie rośnie.

– Co Pana zdaniem motywuje młodych ludzi, by wstępować do OSP?
– Myślę, że to trochę „ma się we krwi”. Zawsze żartuję, że trzeba by badać krew strażaka – czy naprawdę ma to w sobie. Młodzi przychodzą, bo wiedzą, że coś się dzieje, jest aktywna drużyna, są wyjazdy, zawody, coraz więcej wydarzeń. Do tego dochodzi atmosfera – kiedy jest grupa młodych, to młodzi ciągną do młodych, bo łatwiej im się odnaleźć. Część przychodzi z ciekawości, ale szybko widzi, że to nie tylko mundur, ale też obowiązki, czas, szkolenia i wysiłek. Dlatego część się wykrusza. Natomiast ci, którzy zostają, to już naprawdę tacy „mocniejsi”, zaangażowani, którzy chcą działać i wiedzą, po co tu są.
– Jak wygląda wyposażenie jednostki?
– Dysponujemy 47-letnim Steyrem, który – choć leciwy – jest w świetnym stanie, bo dbamy o niego sami. Czekamy też na MAN-a z PSP w Wieliczce. Mamy nowszego Citroena Jumpera, odnowionego własnymi siłami, a także wydajne pompy i nowe umundurowanie, w tym wchodzące obecnie ubiory piaskowe. Sprzęt stale modernizujemy – często z własnych środków, wspierani przez gminę, starostwo i sponsorów.
– W jakich akcjach uczestniczycie najczęściej?
– Od pożarów po usuwanie plam ropopochodnych, akcje poszukiwawcze, zabezpieczenia wydarzeń i działania przeciwpowodziowe. Mamy sprzęt pozwalający działać w szerokim zakresie – szczególnie ważne są pompy o dużej wydajności, bo teren Kunic bywa zalewowy.
– Wasza OSP znana jest też z aktywności społecznej. Jak wygląda współpraca lokalna?
– Współpracujemy z KGW, szkołą w Winiarach, sołtysem, parafią, strażakami z sąsiednich miejscowości. Pomagamy przy uroczystościach kościelnych, wydarzeniach gminnych i szkolnych.
– Czy podczas jubileuszu przyznano odznaczenia?
– Tak – to był ważny element uroczystości. Wręczono złote, srebrne i brązowe medale, a ja sam otrzymałem najwyższe odznaczenie – Złoty Znak Związku OSP RP. Uhonorowano zarówno długoletnich druhów, jak i osoby szczególnie zasłużone dla jednostki.
– Czego życzyłby Pan jednostce na kolejne lata?
– Przede wszystkim, aby OSP Kunice nadal się rozwijała, utrzymywała silny skład i ducha współpracy. Aby młodzi przejmowali tradycję od starszych, a mieszkańcy i władze wciąż nas wspierali. No i byśmy – jak przez ostatnie 110 lat – zawsze byli tam, gdzie jesteśmy potrzebni.
Rozmawiał: Damian Linczowski


