Społeczność szkół w Pierzchowie, Niegowici i Marszowicach zna ją doskonale. Tam MIROSŁAWA DUDEK uczyła łącznie przez 43 lata, by w 2024 r. przejść na zasłużoną emeryturę. Wiele lat pracy niesie ze sobą mnóstwo wspomnień – samej nauczycielki i osób, z którymi spotykała się w szkolnych murach.
W sielskim klimacie
Pracę nauczyciela rozpoczęła w 1981 r. w Szkole Podstawowej w Pierzchowie.
– Trochę z przypadku – sytuacja osobista, sytuacja społeczna – braki nauczycieli… Trafiłam pod skrzydła moich byłych nauczycieli i dyrektora Bronisława Gawłowicza. W szkole panowała atmosfera niczym w rodzinie. Każdy realizował powierzone mu zadania, ale nawzajem się wspieraliśmy. Organizowaliśmy wspólnie wycieczki, uroczystości szkolne, patriotyczne, a szczególnie dużo pracy poświęcaliśmy postaci gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, patrona szkoły. W organizację tych imprez chętnie angażowali się rodzice i mieszkańcy wsi z sołtysem, strażakami, Kołem Gospodyń Wiejskich. I w takim sielskim klimacie upłynęło mi pierwszych 19 lat pracy – wspomina pani Mirosława.
– Bardzo dobrze uczyła, co po latach doceniali jej uczniowie. Zawsze dbała o przyjazną atmosferę w zespole nauczycielskim – podkreśla pani Maria Stachel, która w tym czasie także uczyła matematyki.
– Dbała nie tylko o właściwe przygotowanie uczniów do egzaminu na zakończenie szkoły, ale także wychowywała. Inspirowała i wspierała młodzież w niełatwym wyborze szkoły ponadpodstawowej, pochylając się nad naszymi indywidualnymi zainteresowaniami. Bardzo sobie to ceniliśmy – dodaje Maria Jelonek – Bankowicz, była uczennica w klasie, w której pani Dudek była wychowawcą.
Wyciągamy karteczki…
Zmiana systemu szkolnego w Polsce wywołała również duże zmiany w jej pracy zawodowej. W 2000 r., na kolejne 17 lat, trafiła do Gimnazjum w Niegowici.
– Wspólnie z gronem koleżanek i kolegów przyszło nam tworzyć nowy typ szkoły. Zaczęliśmy więc wszystko od podstaw. Przed nami był ogrom pracy organizacyjnej i papierkowej, bo: misje, wizje, programy, plany… Początki trudne dla wszystkich, jednak młodzież szybko się odnalazła i pod opieką nauczycieli i wychowawców kreowała szkolną rzeczywistość. Wciąż mam w pamięci wiele ciekawych przedsięwzięć szkolnych, wspaniałych inicjatyw, które świadczyły o rodzącej się dojrzałości uczniów i wychowanków – mówi pani Mirosława.
– Bardzo często lekcje zaczynaliśmy od słynnego powiedzenia „wyciągamy karteczki”, czyli szybkiej kartkóweczki z naszej wiedzy i „numer X, Y, Z – sprawdzamy zadania domowe”. Na pierwszy rzut oka wydawała się osobą bardzo wymagającą i zdystansowaną, ale z perspektywy czasu, to była najlepsza nauczycielka matematyki, jaką miałem okazję spotkać w swej edukacji. Pani Mirosława po prostu bardzo chciała nas nauczyć i robiła to świetnie. Chciała, żeby każdy zrozumiał, o co w tych cyferkach chodzi. Tylko tyle i aż tyle – podkreśla Marek Mardosz, były uczeń.
– Oprócz tego trzeba wspomnieć o jej elegancji i idealnie skrojonych garsonkach. Na długo zapamiętamy powiedzonko z czasów gimnazjum w Niegowici: „Rachujemy. Arkadiusz! Rachuj! – wspomina z sentymentem inna była uczennica – Joanna Banach.
– W miłym i twórczym towarzystwie czas szybko mijał. Ani się nie obejrzałam, kiedy ogłoszono kolejną reformę. Zatem wracamy do „starego” – relacjonuje pani Dudek.
Świetny czas
Ostatnim etapem w pracy zawodowej okazała się Szkoła Podstawowa w Marszowicach, gdzie rozpoczęła pracę w 2017 r.
– Z bagażem doświadczeń, ale również z rozterką w sercu, przekroczyłam próg nowej placówki. Budynek, budzący wspomnienia z pierwszej szkoły, był w trakcie rozbudowy. Wszyscy z utęsknieniem oczekiwali na nową, tak potrzebną salę gimnastyczną, dodatkowe sale lekcyjne i szatnię. W środku cicho, czyściutko, lastryka lśniły niczym lustra. Czyżby powrót do przeszłości? W nowym miejscu zastałam bardzo zżyte, serdeczne grono nauczycielskie, które pracowało pod przewodnictwem długoletniego dyrektora Grzegorza Dziedzica. Moje obawy o to, jak zostanę przyjęta prysły jak bańki mydlane, bo szybko wyczułam sympatię i akceptację ze strony nowych koleżanek i kolegów. Pozostała niepewność, czy uda mi się z młodszymi dziećmi nawiązać nić porozumienia, tak ważną w dydaktyce i wychowaniu. I tu z pomocą przyszło mi doświadczenie, ale przede wszystkim owocna współpraca z nowym gronem. Dużo dylematów, ale od czego są „dobre dusze” z radami i życzliwymi wskazówkami? Szybko poczułam się jak u siebie. To był dla mnie świetny czas, można rzec komfortowe warunki pracy, a przede wszystkim niepowtarzalna atmosfera. I nie są to okrągłe słówka bez pokrycia w rzeczywistości. Dyrektor witał mnie z uśmiechem, w kuchni zawsze czekał kubek aromatycznej kawy z wody specjalnie filtrowanej, nauczyciele rozmawiali z przyjaznym zainteresowaniem, uczniowie roześmiani zagadywali, jak mija mi dzień. Rodzice otwarci, chętni do pomocy, z ciekawymi pomysłami, w każdej sytuacji można było na nich liczyć. Taki obraz życia szkolnego z mojej ostatniej podstawówki pozostanie mi w pamięci – podkreśla pani Dudek.

– Zawodowo los zetknął mnie z panią Mirosławą Dudek już na samym początku mojej pracy. Jako nauczyciele wychowania fizycznego, którego kiedyś też uczyła, spotykaliśmy się na zawodach sportowych. Już wtedy znana była w środowisku nauczycielskim jako bardzo dobra matematyczka. Po reformie systemu edukacji w 1999 r. dane nam było kontaktować się i współpracować, gdy pełniła funkcję wicedyrektora Gimnazjum w Niegowici. Kiedy w 2017 roku nastąpił powrót do ośmioklasowej szkoły podstawowej, bardzo ucieszyłem się, gdy w rozmowie pani Mirosława wyraziła swoje zainteresowanie pracą w SP w Marszowicach. Wiedziałem, że placówka pozyskała bardzo dobrego nauczyciela – wychowawcę, który jest ceniony i znany tak wśród rodziców, jak i uczniów. Miała wyrobioną „markę” u uczniów – sumiennej, konsekwentnej, zasadniczej nauczycielki matematyki. Młodzież ceniła ją też za życzliwe podejście i podmiotowe traktowanie. Pani Mirosława z jednej strony jest świetnym nauczycielem – fachowcem, zaś z drugiej wspaniałą koleżanką. Chętnie przygotowywała uroczystości szkolne, angażowała się w życie szkoły, zaś w pokoju nauczycielskim zawsze dzieliła się swoim doświadczeniem, spostrzeżeniami i udzielała trafnych rad. Uczniowie darzyli ją zaufaniem. Mam nadzieję, że pani Mirosława jeszcze nie raz odwiedzi naszą szkołę, już jako gość, wpadnie na kawę. Zawsze będzie u nas mile widziana – zapewnia dyrektor Grzegorz Dziedzic.
To piękny zawód
W długiej zawodowej karierze uzyskiwała szereg nagród i wyróżnień za sukcesy dydaktyczne i wychowawcze. Za swój największy sukces uznaje jednak coś innego.
Dyplomowana nauczycielka matematyki i wychowawca w Szkole Podstawowej im. Orła Białego w Marszowicach została uhonorowana nagrodą wójta gminy Gdów za osiągnięcie wyróżniających wyników w pracy z uczniami, aktywny udział w ważnych wydarzeniach społeczności szkolnej, zaangażowanie we współpracę z rodzicami i rozwiązywanie problemów wychowanków oraz udział w wewnątrzszkolnym doskonaleniu nauczycieli. Nagrodę, w obecności dyrektor Gminnego Centrum Obsługi Oświaty Julity Natkaniec oraz wnioskującego o jej przyznanie dyrektora Szkoły Podstawowej w Marszowicach Grzegorza Dziedzica, wręczył wójt Zbigniew Wojas, gratulując osiągnięć zawodowych i wyrażając szczególne uznanie za 43 lata pracy pedagogicznej w placówkach oświatowych na terenie gminy. Nie zabrakło również życzeń na czas zasłużonej emerytury.
– Z perspektywy tych wielu lat spędzonych przy nauczycielskim biurku myślę, że miałam szczęście w trakcie długoletniej pracy spotkać na swojej drodze cudownych ludzi. Dziś pragnę gorąco podziękować wszystkim tym, którym tak wiele zawdzięczam: moim dyrektorom, koleżankom i kolegom, uczniom i rodzicom. Jestem przekonana, że praca z dziećmi i młodzieżą jest trudna, ale nie można jej porównać do żadnej innej. Zaletą mojej pracy była nie tylko gratyfikacja finansowa, dająca mi komfort spokojnego życia, lecz coś o wiele ważniejszego. Zawód nauczyciela jest piękny, bo stwarza wiele możliwości osobistego rozwoju, spełniania się, a przede wszystkim daje nadzieję, że nasi uczniowie nas przerosną. To jest nasz sukces – puentuje pani Mirosława.
Oprac.: Maria Jelonek – Bankowicz




