To już 23 rok, w którym ZBIGNIEW WOJAS jako wójt podsumowuje to, co wydarzyło się w gminie Gdów. Jak minęło ostatnich dwanaście miesięcy?
– Czy 2025 był typowy, czy też może wyróżniał się pod jakimś względem?
– Wiele się u nas działo. Załatwiliśmy, zakończyliśmy i rozpoczęliśmy mnóstwo „typowych” działań, ale na pierwszy plan wysunęły się inwestycje oświatowe. Myślę tu o rozbudowie i modernizacji budynków szkolnych w Bilczycach, gdzie od września dzieci uczą się w powiększonej i unowocześnionej szkole z nową salą gimnastyczną i w Wiatowicach. Trwają są też prace w Szczytnikach, końca dobiega także ocieplenie i dostosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych budynku szkolnego w Zręczycach. Zmodernizowaliśmy tam również boisko i dokupiliśmy 50 arów gruntu z przeznaczeniem na parking. To centrum wsi, w szkole odbywa się wiele imprez i parking jest konieczny. To wszystko wielomilionowe inwestycje i ich realizację uważam za największy tegoroczny sukces. Innego rodzaju osiągnięciem jest nawiązania współpracy między szkołami naszej gminy i miasta Cassino. Partnerstwo Gdów – Cassino jest coraz silniejsze, rozpoczęła się już wymiana, co oczywiście bardzo mnie cieszy.
– Czy oświatowa przyszłość zapowiada się równie bogato?
– Na pewno koniec tego roku nie oznacza końca inwestowania w obiekty szkolne i sportowe. Realizujemy termomodernizację budynku w Wiatowicach, mamy umowę na ocieplenie Szkoły Podstawowej w Gdowie, wymianę dachu na hali sportowo-widowiskowej, staramy się o dofinansowanie termomodernizacji starej szkoły w Bilczycach.
– Jeśli już jesteśmy przy remontach: co z Zorzą? Widać, że remont trwa…
– Kończymy pierwszy etap i będziemy się starać, żeby do końca roku przykryć budynek nowym dachem.
– Ważnym tematem dla mieszkańców gminy jest budowa kolei. Obserwatorzy mają wrażenie, że nic się nie dzieje, nie widać żadnych robót…
– Na rozpoczęcie prac trzeba jeszcze trochę poczekać, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Procedura przetargowa na budowę odcinka Podłęże-Gdów trwa, wkrótce zostanie wyłoniony wykonawca i w styczniu-lutym rozpoczną się prace. Dla nas dużym wyzwaniem będzie budowa parkingów Park&Ride przy przystankach kolejowych. Wiadomo, że będą z nich korzystać nie tylko mieszkańcy naszej gminy, ale także sąsiednich – Dobczyc, Żegociny czy Łapanowa, którzy będą się przesiadać na pociąg właśnie u nas. Miejsc musi być więc dużo…
– Skoro mowa o parkingach – wiele się mówi o podziemnym parkingu w centrum Gdowa. To wprawdzie tylko kilkadziesiąt miejsc postojowych, ale bardzo ważnych…
– … ze względów strategicznych, bo w razie potrzeby będzie to miejsce schronienia dla mieszkańców. Na razie jest pozwolenie na budowę, myślę, że prace rozpoczną się już w przyszłym roku i potrwają około 2 lat.
– To szybko, szczególnie, jeśli porówna się z trwającymi od lat „wykopkami” związanymi z budową i modernizacją sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w gminie.
– Też już chciałbym je mieć za sobą, bo gnębi mnie ta opóźniona inwestycja, chociaż najważniejsze zostało już zrobione. Tego rodzaju inwestycje to ogromne wyzwanie. Po pierwsze modernizacja oczyszczalni ścieków, która pochłonie około 50 mln złotych, po drugie – sieć wodociągowa i budowa ujęcia wody i studni wzdłuż Raby. W planie mamy kanalizację wszystkich miejscowości w gminie, poczynając od Marszowic, Niewiarowa i Fałkowic, ale to wezwanie na 8 lat. Wymaga olbrzymiej pracy wielu ludzi, na realizację trzeba szukać różnych funduszy, m.in. z ochrony środowiska, zaciągać pożyczki itp. Rozumiem, że część mieszkańców krytykuje tempo robót, czego dowodem komentarze w internecie, ale patrzyliby na to inaczej, gdyby orientowali się w procedurach, procesach inwestycyjnych itp.
– Czy jest jakaś inwestycja, która szczególnie leży Panu na sercu?
– Jest: rozbudowa ośrodka rehabilitacyjnego Fundacji Osób Niepełnosprawnych. Nowy budynek w Podolanach, obok dotychczasowej siedziby FON już stoi, ale wciąż szukamy pieniędzy, żeby go dokończyć, wyposażyć i oddać do użytku. Nie jest to wprawdzie inwestycja gminna, ale bardzo ważna, na którą czeka wielu pacjentów.
– Mówimy o inwestycjach dla mieszkańców, ale gmina Gdów przyciąga też turystów. I to z coraz większym powodzeniem. Jakie atrakcje przewiduje dla nich?
– Turystyka jest dla nas bardzo ważna, już teraz widać, że nad Rabę przyjeżdża coraz więcej ludzi z Krakowa, a także z dalszych miejscowości. Przyciągają ich tu m.in. trasy rowerowe – VeloRaba, prowadząca z Rabki przez Niepołomice do wałów wiślanych. To prawie 70 km, piękne miejsca na trasie, także na terenie naszej gminy. Staramy się jeszcze poszerzyć tę ofertę i po prawej stronie Raby, pomiędzy Gdowem a Dobczycami zbudować ścieżkę rowerową o charakterze przyrodniczo-dydaktycznym. Sądzę, że wiele osób będzie przyjeżdżało tam na weekend, by zobaczyć przyrodę w nieskażonej formie. Ns tym terenie mieszka wielu rzadkich ptaków, także bobry. Myślimy też o zagospodarowaniu na cele rekreacyjne okolic mostu na Rabie – pracują nad tym studenci Politchniki Krakowskiej. Innego rodzaju atrakcją może być muzeum pszczelarstwa. Na razie jest pomysł, jest budynek na Zarabiu – zobaczymy, co się z tego urodzi. Wielu fanów sportu skusi się na przyjazd do Gdowa w czerwcu, bo wtedy będą u nas gościć olimpijczycy. Sportowa impreza, relacjonowana na żywo, przewidziana jest na dwa dni. Będą różne konkurencje, ale i spotkania z młodzieżą.
– Sport i rekreacja to chyba jeden z Pana „koników”? Jeżdżąc po gminie można zauważyć, że boiska i place zabaw dla dzieci powstają jak grzyby po deszczu…
– Uważam, że to ważne – inwestowanie w dzieci, w rodziny to priorytet, który potem owocuje w różnych dziedzinach życia. Wspomniała pani, że to widać. Ale są tacy, którzy nie zauważają żadnych zmian, krytykują wszystko od lat. O pozytywach mówią najczęściej ci, którzy przyjeżdżają raz na jakiś czas. Niektórym mieszkańcom już wszystko spowszedniało. To też jest w pewnym sensie pozytywne, bo mobilizuje do dalszej pracy. Nie tylko mnie, ale pracowników w Urzędzie Gminy i jednostkach zewnętrznych, w Radzie Gminy. Mam w nich potężne oparcie, dlatego możemy dużo zrobić.
– A zamienić Gdów ze wsi na miasto? Formalnie, bo przecież gdy spojrzy się na miejscowość, nikomu nie przychodzi do głowy, że to wioska…
– Radni coraz częściej wracają do tego tematu. Ja od dawna jestem za, ale zdecydują mieszkańcy. Wszystko jest przygotowane, nazewnictwo i numeracja ulic uporządkowane…
– Co przeszkadza Panu w pracy najbardziej?
– Biurokracja. I nie myślę to nawet o zmieniających się przepisach i wymogach, ale o bardziej przyziemnych, a dokuczliwych sprawach. Każdego dnia muszę podpisać około setki różnych dokumentów – przychodzących i wychodzących z Urzędu Gminy. To nie do wiary, ale im więcej elektroniki, tym więcej papierów!
– Kieruje Pan gminą ponad dwie dekady, a zadań, projektów i pomysłów wciąż Panu nie brakuje… To worek bez dna?
– Na to wygląda. Najbardziej ubolewa nad tym moja rodzina. Żona myślała, że z biegiem lat, będę miał więcej czasu dla domu, a jest odwrotnie. Już się nie może doczekać mojej emerytury. Wnuki też…
– Właśnie słyszę przez telefon, że domagają się Pana uwagi. Mają święte prawo, bo rozmawiamy przecież już dawno po godzinach pracy. Kiedy indziej nie było szans… Życzymy więc Panu, jako „Mój Gdów”, złapania oddechu i więcej czasu dla siebie i całej rodziny. I to nie tylko w Święta Bożego Narodzenia.
Rozmawiała:
Barbara Rotter-Stankiewicz




