Mieszkańców przybywa, dzieci ubywa

Z wójtem ZBIGNIEWEM WOJASEM o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości gdowskiej gminy

– Jakie najlepsze zawodowe wspomnienie ma Pan z roku 2024?

– Kolejne wygrane wybory, dzięki czemu jestem wójtem Gdowa już szóstą kadencję. Bardzo satysfakcjonująca jest też decyzja o budowie linii kolejowej łączącej Gdów z Krakowem. Potwierdziło się to, że wieloletnie przygotowania do tej inwestycji miały sens.

– Dla równowagi: jakie wydarzenie było najgorsze?
– A było takie?

– No to wracajmy do pozytywów…
– Z tego, że wybrano mnie wójtem na kolejną kadencję wynika, że plany, które były przygotowywane można kontynuować. I powoli je realizujemy, w różnych dziedzinach, zawsze z myślą o tym, żeby mieszkańcom żyło się lepiej, bezpieczniej, wygodniej.

– Co jest na szczycie listy priorytetów?
– Kanalizacja i wodociągi. Niestety na ochronę środowiska pozyskujemy niewielkie środki, bo jesteśmy gminą wiejską. Na pewno będę robić wszystko, żeby w tej dziedzinie zdziałać jak najwięcej. Potrzebna jest dalsza kanalizacja gminy Gdów, modernizacja i rozbudowa oczyszczalni w Gdowie i Pierzchowie, budowa stacji uzdatniania wody w Pierzchowie. Te inwestycje wymagają przyspieszenia, bo są konieczne dla mieszkańców.

– Na drugim miejscu tradycyjnie są zapewne drogi?
– To – jak co roku i wszędzie – temat nieskończony, studnia bez dna. Nasza gmina jest rozległa, z gęstą siecią dróg gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Nawet jeśli nie są to nasze zadania, i tak mamy w nich udział. Ostatnio wiele się działo w rejonie Zagórzan i Zręczyc. Prace na drodze do Łapanowa zakończą się jeszcze w tym roku, także odcinek od skrzyżowania z Podolanami do Szkoły Podstawowej w Zręczycach powinien być przejezdny już w grudniu, chociaż nie będzie to koniec robót. Powstanie tam m.in. chodnik. Bezpieczne trakty dla pieszych są też projektowane przy drogach wojewódzkich na odcinkach: Bilczyce – Gdów, Winiary (z prawej strony) w kierunku Rudnika, w Niewiarowie, gdzie przebudowany będzie także most. Przymierzamy się do projektu i budowy chodnika również w Nieznanowicach (od skrzyżowania do drogi w kierunku Instbudu) i przedłużenia traktu w Książnicach. Jak drogi i chodniki – to także oświetlenie. Wprawdzie program „Oświetlamy całą Polskę” jest zawieszony, ale do końca roku będziemy składać granty na finansowanie nowego oświetlenia i modyfikowanie tego, które już jest.

– Kiedy mowa o traktach dla pieszych, od razu nasuwa się skojarzenie z wędrówkami i przejażdżkami rowerowymi nad Rabą…
– Ścieżki rowerowo-piesze cieszą się dużym powodzeniem, ale moim marzeniem jest nie tylko promenada wzdłuż Raby, ale przedłużenie trasy tak, żeby zapalony piechur mógł dojść z Gdowa do… Rabki. I to już się dzieje w ramach budowy trasy Velo Raba. Za 2-3 lata trasa będzie skończona. Planujemy też modernizację sceny na Zarabiu, powstanie w tym rejonie placów zabaw. Na obu brzegach Raby już sporo się zmieniło, ostatnio powstała tężnia, która cieszy się popularnością. W planach jest też rekonstrukcja starego spichlerza i modernizacja placu targowego; w związku z likwidacją targowiska w Rybitwach, chcielibyśmy „zwabić” do nas sprzedawców z południowej części województwa.

– Skoro jesteśmy już nad Rabą: co ze stawami pożwirowymi w Nieznanowicach?

– W styczniu będę organizował na ten temat spotkanie z mieszkańcami, przedstawię wtedy swoją koncepcję. Sprawa jest warta dyskusji i zastanowienia.
– Przenieśmy się z Zarabia do strefy przemysłowej, która od lat jest Pan oczkiem w głowie…

– Wciąż się rozwija. Widać, jak bardzo zmieniły się tereny wzdłuż obwodnicy, a zainteresowanie nimi jest coraz większe. Nie tylko ze względu na budowę ułatwiającego przejazd łącznika w rejonie Książnic i Łężkowic z dojazdem do starej „czwórki” i wyjazdem na autostradę w Szarowie, ale i na bliską perspektywę transportu kolejowego.

– Na razie jednak wciąż mamy busy i autobusy. Kilka lat temu była mowa o węźle komunikacyjnym, który miał powstać na miejscu boiska Gdovii.
– Trzeba było zmienić tę koncepcję, właśnie ze względu na budowę linii kolejowej i usytuowanie stacji w okolicy ul. Bocheńskiej. Tam zlokalizowany będzie węzeł przesiadkowy z parkingiem, chociaż w centrum Gdowa nadal funkcjonować będą przystanki autobusowe.

– Co wobec tego będzie przy ul. Krakowskiej po przenosinach Gdovii?
– Część zostanie wykorzystana jako parking. Zastanawiamy się też nad budową nowej siedziby Urzędy Gminy, gdzie mieściłyby się już wszystkie jednostki. Byłoby to bardzo wygodne dla mieszkańców, którzy w jednym miejscu mogliby załatwić wszystkie sprawy. Będziemy o tym rozmawiali…

– Czy modernizacja centrum Gdowa, przedstawiana na wizualizacjach, ma szansę na realizację?
– Jak najbardziej. Prezentacje nie uwzględniały jednak jeszcze jednej inwestycji – podziemnego parkingu, który w razie konieczności służyłby jako schron. Niestety w dzisiejszej rzeczywistości trzeba brać pod uwagę i taką funkcję. Mam nadzieję, że zrewitalizowane centrum Gdowa stanie się miejscem spotkań i odpoczynku mieszkańców. Ale że gmina to nie tylko Gdów, kupujemy m.in. grunt w Marszowicach, żeby wieś miała swoje miejsce na uroczystości czy pikniki. Miejscami służącymi całym wsiom są też remizy strażackie, które remontujemy i rozbudowujemy m.in w Winiarach i na Wieńcu. Czekamy na pozwolenie na modernizację budynku OSP w Książnicach, w którym działa też wiejska świetlica. Przymierzamy się również do zakupu gruntu w Zręczycach i Bilczycach, by powiększyć parkingi przy szkołach.

– Centrum Gdowa to także „Zorza”, której remontem i przeznaczeniem wszyscy się interesują…
– Tak, zaczęliśmy remontować budynek, którego jesteśmy dzierżawcą na 29 lat. Będzie służył kulturze, z piękną salą widowiskową i częścią muzealną, w której będzie można poznać historię naszej gminy. To ważne zarówno dla turystów, jak i mieszkańców, zwłaszcza tych nowych.

– Jest ich wielu?
– Gdy obejmowałem urząd, gmina liczyła niecałe 16 tys. mieszkańców, a teraz dochodzimy do 20 tysięcy! Ale z analizy za lata 2003-2023 wynika, że wprawdzie mieszkańców mamy coraz więcej, ale w gminie jest coraz mniej dzieci. W ostatnim 20-leciu ubyło 400 uczniów. To jedna duża szkoła! Dostajemy więc mniejszą subwencję, a jednostki pozostały te same.

– Szkoły to także zawsze ciężki temat…
– I kosztowny, bo to największe wydatek z gminnego budżetu, ale oczywiście musimy je utrzymać. Chcemy dokończyć budowę sal gimnastycznych w Jaroszówce i Bilczycach, zrealizować obiekt w Wiatowicach. Jeśli uda się wybudować jeszcze w Szczytnikach, wszystkie szkoły będą miały swoje sale, standardy będą spełnione. Czeka nas też modernizacja przedszkola w Szczytnikach, które funkcjonuje w poaustriackim budynku. Z myślą o dzieciach i młodzieży – choć nie tylko – chcemy dokończyć bazę sportową w Gdowie – w pobliżu hali i boisk powstanie parking i budynek administracyjny dla Gdovii z biurami i szatniami.

– Te wszystkie zamierzenia realizowane są sukcesywnie, według planu. Czy na liście zadań pojawiło się coś ekstra?
– Tak, ostatnie powodzie na Dolnym Śląsku spędzają mi sen z oczu. Wprawdzie pomogliśmy tamtejszym mieszkańcom w miarę możliwości, ale to za mało. Zobaczyliśmy, jak potężne jest zagrożenie dla ludzi, jakie katastrofalne mogą być skutki opadów i to zdopingowało nas do przemyśleń, jak się zabezpieczyć przed tym na naszym terenie. Poruszamy ten temat, postulujemy, żeby otrzymać większe pieniądze na cieki wodne, by u nas nie było takiej tragedii. Uważam, że gospodarka wodna jest w Polsce zaniedbana od lat i wymaga zmian systemowych. Ciągle brakuje funduszy na zabezpieczenia, a potem trzeba wydawać wielokrotnie większe kwoty na pokrywanie strat. W naszej gminie poldery zalewowe miały powstać w Wiatowicach i Niegowici, były wskazania i przymiarki, ale plany umarły śmiercią naturalną. Poprzednio małe cieki były w gestii marszałka województwa, a kiedy przeszły do Wód Polskich, zapomniano o niszczejących teraz rowach melioracyjnych, na które przed laty wydano spore pieniądze. Warto, żeby te sprawy znów znalazły się w gestii marszałka.

– Na realizację wszystkich planów chyba nie starczy Panu kadencji…
– Zapewne. Są tacy, którzy pukają mi po głowie, przekonują, że powinienem już odpoczywać, a ja ciągle mam nowe pomysły.

– Wypalenia zawodowego, którym tak chętnie zasłaniają się młodzi, jakoś po Panu nie widać. Życzymy Panu i zarazem wszystkim mieszkańcom gminy, żeby było tak dalej.

Rozmawiała: Barbara Rotter- Stankiewicz

Udostępnij: